Glenmorangie Allta

Recenzja Glenmorangie Allta

Premiera Glenmorangie Allta już za nami więc oficjalnie można spróbować tej nowości. Na wstępie muszę podziękować Jakubowi Grabowskiemu z Moët Hennessy za możliwość spróbowania tej edycji przed innymi fanami destylarni oraz za genialny kieliszek 😉 A teraz do rzeczy jubileuszowa dziesiąta edycja Glenmorangie Private Edition wyróżnia się znacznie z grona poprzedników, do produkcji użyto podobno tylko własny jęczmień oraz odkryte przypadkiem przez Dr. Billa Lumsdena dzikie drożdże (Saccharomyces diaemath) i stąd też nazwa – Allta z gaelickiego oznacza „dzikość”. Po całym procesie destylacji alkohol zostaje przelany i starzony w beczkach po bourbonie pierwszego i drugiego napełnienia, niestety nie wiadomo ile czasu w tych beczkach spędził ale patrząc na kolor (naturalny bez dodatku karmelu) musiało to być znacząco więcej niż 3 lata.

Wiek: NAS

ABV: 51,2% nie filtrowana na zimno

Wygląd: Smukła przeźroczysta butelka z kremowo brązową etykietą

Kolor: po nalaniu do kieliszka – złoty, bez dodatku karmelu

Zapach: na początku dość alkoholowy ale po paru minutach przypieczony świeży chleb, płatki owsiane, świeże zioła, karmel, jabłka, taki trochę zbożowo burbonowy, po dodaniu wody robi się bardziej owocowy, cytrusowy

Smak: słodko waniliowy smak, syrop z agawy, gorzkawa skórka z cytrusów, kawa z mlekiem, biszkopty, pieprz

Finisz: średnio długi, słodki, trochę jak ciasto drożdżowe

52609106_568098360357655_7859896447825608704_n
Glenmorangie Allta

Podsumowanie: Zaskakująco zaskakująca edycja 😉 jest zupełnie inne niż to co do tej pory piłem i jeśli to zasługa tylko drożdży to chyba zacznę zmieniać swoje myślenie na temat produkcji whisky. Zawsze wydawało mi się, iż najważniejszy jest jęczmień użyty do produkcji lub woda a drożdży jakoś nigdy nie brałem pod uwagę. Mam nadzieję, że kiedyś ten eksperyment zostanie powtórzony, to naprawdę udana edycja

Ocena: 5

 

Glenmorangie Quinta Ruban 12yo

Glenmorangie mimo tego że jest jedną z najlepiej sprzedających się whisky single malt na świecie jakoś nigdy nie była w kręgu moich zainteresowań, zawsze miałem wrażenie, że jeśli ktoś ma swojej ofercie taką masę różnych wersji wiekowych i finiszowych to paradoksalnie nie ma nic i sam nie wie za co się zabrać na 100%, miota się między różnymi beczkami, eksperymentuje ze wszystkim co wpadnie w ręce, chyba tylko beczek po kapuście kiszonej jeszcze nie zalewali destylatem 😉 Ale żeby nie było to dzięki Glenmorangie istnieje dalej Ardbeg więc z czystej przyzwoitości i w ramach podziękowania dla poświecenia wielu milionów funtów na ratowanie mojej ulubionej destylarni postanowiłem jednak się przemóc i czegoś spróbować a na pierwszy ogień biorę Quinta Ruban czyli edycja finiszowana 2 lata w beczce po Porto. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłem kolor tego trunku w kieliszku, głęboko złoty, przechodzący w czerwień, zachęcający do spróbowania ale widząc brak opisu o nie dodawaniu karmelu spodziewam się że pewnie część z tego koloru nie jest naturalna ale i tak jest piękna 🙂

Wiek: 12 lat

ABV: 46% nie filtrowana na zimno

Wygląd: Smukła przeźroczysta butelka z czarno złotą etykieta

Kolor: po nalaniu do kieliszka – ciemnozłoty przechodzący nawet w czerwień

Zapach: bardzo słodki, miodowo owocowy, głównie brzoskwinia, rodzynki, pomarańcze, wanilia, świeże zioła

Smak: równie słodki ale też trochę imbirowy, gorzka czekolada, cytrusy, delikatna goryczka

Finisz: średnio długi, cytrusowy, imbirowy

DSC00330

Podsumowanie: zastanawiam się czemu nie chciałem spróbować wcześniej tej Glenmorangie, ma piękny zapach i genialny kolor 😉 Może to tylko przypadek że mi zasmakowało, może akurat wersja po porto jest taka fajna. A może wszystkie takie są? Na pewno Quinta Ruban jest bardzo ok, zaskoczyła mnie pozytywnie i myślę, że w miarę możliwości postaram się spróbować innych.

Ocena: 5