Glenlivet 15 yo French Oak

Podróży przez dolinę rzeki Livet ciąg dalszy, tym razem z wersją 15 letnią w ręku. A co wyróżnia tą whisky? Podobno dość ciekawy smak uzyskany poprzez dojrzewanie alkoholu w beczkach z francuskiego dębu z regionu Dordogne. Zwykle beczki z dębu Limousine wykorzystywane są do dojrzewania koniaku, tutaj znalazły zastosowanie także do produkcji whisky. Dąb francuski jest jednak trudniejszy w obróbce, jest bardziej porowaty, gdyby zrobić beczkę z klepek piłowanych, szybko zaczęłaby przeciekać, dlatego europejski dąb musi być rozszczepiany wzdłuż włókien a to daje dużo odpadów, gdyż nie wszędzie włókna są równo rozłożone. Posiada jednak najwięcej tanin ze wszystkich rodzajów dębu podobno ma ich 8 razy więcej niż dąb amerykański, daje bardziej subtelne aromaty, nuty przyprawowe, tostowe, orzechowe oraz łagodniejsze taniny. Tyle naukowych formułek a jak smakuje The Glenlivet French Oak?

Wiek: 15 lat

ABV: 40% filtrowana na zimno

Wygląd: przeźroczysta, wysoka butelka, bordowo – złota etykieta

Kolor: złoty, z dodatkiem karmelu

Zapach: przyjemny, wanilia, jabłka, śliwka, świeżo ścięte drewno, ciasteczka maślane, mokre trociny

Smak: dość pikantny, imbirowy, po chwili karmelki, cytrusy, pieczone jabłka, trochę cierpki smak

Finisz: średni długi, miodowy i rozgrzewający

28450233_10210778928980407_1125614675_n

Podsumowanie: Dość ciekawa, bardzo charakterystycznie speysidowa whisky, ale jakoś niczym specjalnym się nie wyróżnia. Francuski dąb nie sprawia, że po otwarciu korka fajerwerki lecą do nieba, dla mnie to taka delikatnie podkręcona wersja zwykłej 12 letniej podstawki. Spróbować warto ale na samplu można poprzestać. Nie trzeba się zbytnio zastanawiać co się pije, pozycja do codziennego użytku na wyluzowanie po pracy.

Ocena: 4

Glenlivet 12 yo

Czy ktoś jeszcze nie słyszał o Glenlivet? Chyba nie, zwłaszcza że w 2015 roku zdetronizował on rządzącego nieprzerwanie od 1963 roku Glenfiddicha w ilości sprzedanej whisky a dla większości z nas przygoda z Single Maltami zaczęła się właśnie od pary Glenlivet/Glenfiddich. Sama gorzelnia została założona w 1824 roku przez miejscowego rolnika Georga Smitha w mieście Drumin w dolinie rzeki Livet (stąd też nazwa Glenlivet) i od razu zaczęły się problemy – pan Smith został uznany przez innych nielegalnie produkujących alkohol w okolicy za zdrajcę, grożono mu śmiercią i spaleniem zakładu. Jednak nie poddał się i cały czas rozwijał produkcję, a jego whisky zyskiwała coraz większą popularność. Aż do 1977 zakład znajdował się w rękach kolejnych pokoleń rodziny Smithów, teraz zasila grupę Pernod Ricard i jest uznawany za najbardziej ekologiczną gorzelnię w Szkocji a na jej terenie znajduje się już ponad 65000 napełnionych po brzegi beczek z whisky. Glenlivet 12yo komponowany jest z destylatu leżakującego w beczkach po bourbonie oraz niewielkiej ilości beczek po sherry. Nie znajdziemy tu na pewno torfu, jak na Speyside przystało spodziewam się raczej owoców i miodu.

Wiek: 12 lat

ABV: 40% filtrowana na zimno

Wygląd: jasno zielona wysoka butelka,

Kolor: złoty, z dodatkiem karmelu

Zapach: słodki, przyjemny, miodowy, jabłka, pomarańcze, wanilia

Smak: początkowo pikantny, karmelki, cytrusy, jabłka, drewno

Finisz: krótki i pieprzny, z posmakiem pomarańczy

DSC009331

Podsumowanie: Butelka w sam raz na początek przygody z whisky, profil bardzo podobny do konkurencyjnego Glenfiddich 12yo. Nie trzeba się zbytnio zastanawiać co się pije, pozycja do codziennego użytku na wyluzowanie po pracy. Niestety przez pewien czas nie była dostępna w sprzedaży, została zastąpiona edycją Glenlivet Founder’s Reserve oczywiście jakościowo dużo gorszą i o zgrozo w tej samej cenie co dawniej wersja 12 letnia. Na szczęście niedawno ponownie wróciła na sklepowe półki, nowej wersji jeszcze nie próbowałem ale stara, którą jeszcze posiadam jest całkiem ok.

Ocena: 3,5