Glendalough Mountain Strength Poitin

Czy ktoś z was pił Poitin? Albo chociaż wie co to jest? Ja do tej pory nie piłem a znałem tylko ze słyszenia a to co słyszałem i tak mijało się z prawdą. Poitin lub inaczej potcheen czy moonshine to tradycyjny irlandzki narodowy trunek produkowany już od 1661 roku oczywiście nielegalnie. Dla nas najwięcej mówiącą nazwą będzie właśnie moonshine czyli księżycówka – bimber pędzony pod osłoną nocy. Ojczyzną poitina jest okręg Connemara na zachodnim wybrzeżu Irlandii, trudno dostępne, bardzo wietrzne terytorium, to tam najłatwiej było ukryć produkcję przed poborcami podatkowymi a pędzenie tego bimbru było traktowane jako element ruchu niepodległościowego i sprzeciw wobec angielskiej monarchii panującej na wyspie. Tradycyjne przepisy na poitin bazowały na jęczmieniu, drożdżach, jagodach i cukrze ale w dobie kryzysu zbożowego używano do produkcji nawet ziemniaki i tanią melasę. Destylacja dawniej odbywała się w miedzianych garnkach (pota – stąd nazwa poitin) ogrzewanych palącym się torfem, z czasem gdy produkcja zwiększała się garnki zamieniono na kadzie a w dzisiejszych czasach używa się alembików tak jak przy destylacji whisky. Dawniej wierzono, że pierwsza kropla nowej partii świeżo wydestylowanego poitina ma działanie uzdrawiające. Produkt finalny miał dość zacną moc na poziomie dochodzącym do 70%, kolor przezroczysty, zapach delikatnie owocowy (głownie gruszki i jabłka) I to nie zmieniło się do dnia dzisiejszego. Upraszczając – poitin produkowany tradycyjnie z jęczmienia to takie whisky przed nalaniem do beczki i co najważniejsze był produkowany na długo przed whisky;) a jak smakuje na przykładzie Glendalough Mountain Strength?

ABV: 60%

Kolor: przezroczyste jak nasza wódka

Zapach: trochę wanilii, trochę winny, do tego jabłko

Smak: looohooo mocne uderzenie, wzięło mnie z zaskoczenia, ale przy drugim łyku po paru minutach jak już język odzyska życie jest nadzywczaj delikatne, waniliowe, zupełnie nie jak bimber, mocne, pieprzne ale łagodne

Finisz: długi, grzeje mocno, trochę jak przyprawy do piernika

DSC00701

Podsumowanie: taka to była dla mnie ciekawostka i odskocznia od zwykle pitych whisky czy porterów, ciekawostka przyjemna i zaskakująca, spodziewałem się ordynarnego bimbru a to było całkiem delikatne nawet mimo swojej mocy. Warto spróbować chociaż by mieć pojęcie jak smakuje destylat przed nalaniem do beczek na kilkanaście lat